Skip to content

pogoda ducha

9 sierpnia 2014

Pogoda ducha – takim oto frazeologizmem określa się pożądany, w przeciwieństwie do gnuśności i zmierzłości, typ postawy życiowej. Jestem obecnie w stanie, który wymaga automatycznego wypogodzenia, rozchmurzenia, bo inaczej grozi to katastrofą. Dopadł mnie mały kryzys wywołany nagromadzeniem nieuniknionych doświadczeń, co związane jest raczej z (ćwierć)wiekiem, niż wybitną złośliwością życia, choć zwykłam zawsze wszelkie chandry tym raczej tłumaczyć. Otóż nie wiem dlaczego tak trudno mi pogodzić się z tym, że przeżycia, obserwacje, emocje, sytuacje jakie nas spotkały tak bardzo nas zmieniają.. Czuję, że zmieniają, chociaż trudno sprecyzować jak. Coś co sobie wyobrażamy, na co czekamy przychodzi nagle, przemija – i już. Przy okazji dokonuje się korekta wcześniejszej wizji tego czegoś, rozmycie definicji, być może całkowita zmiana poglądu i tym samym ta rzecz, która pewnie zdarzy się znów, traci na mocy. Siła przeżywania słabnie, nic nie jest już takie jak wcześniej, a już na pewno nie takie jak wyobrażaliśmy sobie na samym początku. Ile razy możemy sobie wyobrażać, że coś będzie trwało wiecznie, a potem cierpieć z powodu rozrywanych wnętrzności? Co gorsza, zmieniony stosunek do pewnych rzeczy wpływa na podejmowane przez nas decyzje. Być może będą one mniej roztropne, być może zupełnie błędne. Z pewnością będziemy działać według zmienionych zasad, z innych niż dotychczas przyczyn. Wielki żal i uczucie straty są nieuniknione. Żal, że coś poszło nie tak, że źle zdecydowaliśmy, że czegoś nie zrobiliśmy. Tak naprawdę nie wiem skąd we mnie takie emocje, bo największe marzenie mojego życia spełnia się powoli. Czegoś mi brakuje. Nigdy nie osiągnę stanu pogody ducha, który uznaje rzeczywistość w każdej postaci, przyjmuje ją bez żalu. Do tego wszystkiego od jakiegoś czasu jest przy mnie Kemal, który mając narzeczoną spotyka się potajemnie ze swoją drugą wielką miłością i jest przeszczęśliwy, że u boku do końca życia będzie miał jednocześnie elegancką i mądrą kobietę oraz małoletnią kochankę, bez której nie może wytrzymać ani jednego dnia. Jego emocje są opisane tak prawdziwie, że mimo pozornej antypatii do niego nie mogę po prostu nie czytać. Niektóre emocje znam wręcz doskonale, a ich wnikliwe opisy są jak żyletka na mojej skórze. Ta świadoma udręka powoli, powolutku zasieje we mnie pogodę ducha – pięknie nazwaną pokorę – aż przestanę się przejmować? Czy może raczej ugruntuje pogląd, że uczucia są chwilowe i należy się nimi po prostu cieszyć zanim wyparują?

Advertisements

From → od siebie

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: