Skip to content

periodyczność szczęścia

30 marca 2012

Nie sądziłam, że kiedyś uznam za przyjemne  słuchanie deszczu uderzającego w parapet. Te dźwięki mącą nocną ciszę, zakłócają pustkę jaka znów nastała. W obliczu zdarzeń udowadniających mi, że życie odarte z metafor jest brzydkie, trudno wyciągać jakieś istotne wnioski. Moja (pod)świadomość chyba się buntuje, nie chce służyć tej obrzydliwości i dlatego staje w opozycji. Nie chcę mieć tego, czego pragną wszyscy. Nie chcę dawać tego, czego się ode mnie oczekuje. Nie chcę mówić tego, o co się mnie prosi. Chcę sama decydować, jednak przytłaczająca jest myśl, że wybór ogranicza się do narzuconych możliwości.

Przydałby się jakiś skuteczny sposób na lenia. Czas realizacji głównego planu, przez który mam tyle kłopotów, zbliża się wielkimi krokami. To już lada dzień, a ja nawet jeszcze nie kupiłam gumowców.

Zastanawiam się czasem dlaczego niektóre zwyczajne rzeczy są aż takie trudne do zrobienia. Małe marzenia tak trudne do zrealizowania. Malutkie, takie całkiem podstawowe. Dlaczego trzeba się tyle natrudzić, żeby poczuć się bezpiecznie? Dlaczego tyle wysiłku trzeba włożyć w to, żeby poczuć się dobrze przez chwilę? Wiadomo przecież, że to będzie trwało chwilę, może dwie. Okresy pustki i nieszczęść są zawsze dłuższe. Świadomość możliwości powrotu do najbezpieczniejszego miejsca na świecie jest jak polepszacz smaku. Nie ze zawsze cieszymy się tak samo. Bywa, że wcale nie umiemy się cieszyć. A ten polepszacz sprawia, że uśmiech jest naturalną reakcją na świat. I chyba działa trochę jak kofeina. Pisałam już, że piję dużo kawy?

Advertisements

From → od siebie

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: