Skip to content

antidotum/antytoksyna/antystresowy czynnik

12 czerwca 2011

Za górami, za lasami, znajdowała się pewna kraina. Pozornie było to miejsce całkiem zwyczajne – zielone pagórki opasane wąskimi drogami, doliny upstrzone osadami, a w rowkach wiły się niebieskie wstęgi rzek. Cóż to  dokładnie było za miejsce – ciężko powiedzieć, nie pamiętam. Nie pytajcie czasem o długość i szerokość geograficzną. W tej właśnie krainie dziewczyna zasypiała z nadzieją, że przyśni jej się coś zaskakującego. Wyczekiwała snów, bo od dłuższego czasu miała wrażenie, jakby nic już nie było w stanie sprawić jej niespodzianki.

Ogromne słońce znikało między wzgórzami i ruszało się powoli jakby wcale nie miało ochoty schodzić z nieba. Na jego tle pojawiły się  na moment ciemne plamy. Nie wiem czy były to ptaki czy małe wróżki wzywane myślami nieszczęśników. Z pewnością w okolicy było dużo szczerbatych sześciolatków, którzy czekali ze zniecierpliwieniem na wizytę Wróżek Zębuszek. Nasza bohaterka była już duża, zęby mleczne straciła dawno temu i pod jej poduszką znajdował się tylko notes. A jak wiemy istnieje wiele rodzajów wróżek. Nie tylko te, które zaglądają pod poduszki dzieciakom. Na przykład jest taka Wróżka Świntuszka, która pojawia się w nieoczekiwanych momentach i podpowiada szeptem do ucha różne nieprzyzwoitości. Dziwnym trafem mamy chęć powiedzieć je głośno w obecności osób trzecich, których najczęściej słowa te dotyczą. Ale dobrze, zostawmy teraz temat wróżek, gdyż jest on dość rozległy.

Dziewczyna żyła z dnia na dzień umniejszając wartość wszystkiego do zera. Owszem, lubiła obejrzeć jakiś dobry film, wysmarować ciało kremem o słodkim zapachu kokosa, zapalić papierosa i zastanawiać się nad niebanalnym rymem do –ący między jednym zaciągnięciem a drugim. Jednak myśl o tym, że są to chwilowe przyjemności tak bardzo ją przytłaczała, że nic nie było w stanie jej przekonać do wiary w potęgę ludzkiego życia (nie, nie że myśl ta nie dawała jej spokoju, nachodziła ją natrętnie w różnych momentach czy spędzała sen z powiek – nie. Przytłaczała ją nieustannie swoim ciężarem utrudniając oddychanie). Teoria uszlachetniającego cierpienia jako zakamuflowanego sensu też nie była wystarczająco przekonująca. Łączyła się z tą gdzie kluczem do wszystkiego jest wiara w coś niematerialnego stojącego w ciszy za każdym elementem tego świata (bezkształtny władca). Niepocieszająca była też świadomość, że wszelkie uczucia dzieją się z przyczynków biologicznych i cały mistycyzm jest urabiany od wieków dla ludzkiej wygody i poczucia wyjątkowości.

Przez okno zaglądało coraz więcej gwiazd, a Dziadek Sen nie przychodził i nie przychodził.. Rzadko się zdarzało, że coś go zatrzymało albo zbłądził. Był już tak stary, że nie można się na niego o to złościć. To właśnie jedna z nielicznych chwil, kiedy czuje się oddech samotności na policzku. Leżąc w chłodnym łóżku, gdzie setka znanych zapachów drażni wspomnienia. Cztery ściany nie są w stanie stłumić krzyku. A wielki pokój patrzył na nią natrętnie jednym oknem. Obserwował mentalną śmierć człowieka. Kobiety. Zamknęła oczy. W całości odkryta, w bezruchu, nieobecna. W porywach zaszlocha dwa razy albo zakrztusi się mieszanką dymu i łez.

jak w tytule – jeśli ktoś zna proszę się dzielić pomysłami. tylko nie naiwność, o niej wiemy wszyscy.

Advertisements

From → od siebie

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: