Skip to content

ahoj!

31 października 2010

Kilka dni odpoczynku w zasadzie nie wnosi nic specjalnego bo znów, mimo wcześniej danych sobie obietnic, zaczynam opuszczać wykłady. Mam teraz po prostu więcej czasu by popracować nad bezsensownym referatem. Pracy nad nim rzecz jasna jeszcze nie zaczęłam. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że myślę nad jego treścią i konstrukcją od dawna.

Dzisiejszy dzień był trochę odpoczynkiem od hałasu, trochę kolejną okazją do zmierzenia się z mięsem i przyprawami – żeby dobrze smakowało, a trochę podróżą w roli towarzyszki miłego psychiatry podczas jego wyjazdu do Karoliny Północnej w celu odwiedzenia byłej żony niezwykłego pacjenta.

Jako że nie dopadła mnie żadna burza emocjonalna ani nie potrafię się skupić na żadnym konkretnym temacie wspomnę o koncercie. Antyszanty może i nie są bardzo popularną pozycją i podczas pierwszej konfrontacji mogą się okazać zanadto dziwne – tak przynajmniej było w moim przypadku – zapewniam jednak, że Spięty czaruje na scenie. Słyszałam smutnego człowieka. Nie wiem na ile to zasługa lampki stojącej po jego prawicy i dymu łamanego jej delikatnym światłem a ile świadomej kreacji. Perfekcyjne udawanie jest zarezerwowane dla utalentowanych aktorów. Smutny? Zastąpiłabym to słowo jednak określeniem: świadomy. Człowiek świadomy bezsensowności szwendania się po wielkim świecie. Namiastka:

Waglewscy uroczy, ale tu powinna się raczej wypowiedzieć Kasia! W innym wypadku mogę jedynie wspomnieć o zbyt ciasnych spodniach jednego z braci, które bardziej niż twarz przykuły moją uwagę. Chociaż chyba trochę nie wypada, co?

Pomijając wszelkie aspekty artystyczne muszę powiedzieć wam o niemal zmaterializowanej granicy pomiędzy młodzieżą młodszą a młodzieżą starszą. Otóż młodzież starsza raczej już nie rzuca się jak ryba wyjęta z wody i nie czai się ze skrętem pod deskami sceny. Mówię to trochę z przekorą, ale trochę też i z żalem (szkoda, że szesnaście lat ma się tylko raz w życiu). Może i nie jestem aż taka stara, ale przeszkadza mi kiedy oblewa mnie piwem niedomagająca przez mnogość cząstek etanolu krążących we krwi bełkocząca blondyna i ma jeszcze pretensje, że stanęłam jej na drodze. Przeszkadzał mi też jej partner – niepartner. Wcale nie dlatego, że był łysym dresem w okularach i machał łapą nie do rytmu w haipehaopeowym geście kiedy Sobolewski sprawiał magicznie, że jego gitara stawała w płomieniach. A może zwłaszcza dlatego.

Powrót miał być samotną męką w groźnej ciemności miasta, a okazał się nawet zabawny. Przynajmniej w pierwszej swej części, którą była jazda autobusem. Miejsce przede mną zajęła dziewczyna z doklejonymi rzęsami. Nie chodzi nawet o te doklejone abstrakcyjnie rzęsy, bo w połączeniu z nieźle wykonanym zielonym makijażem wyglądało to całkiem sensownie. Otóż dziewczyna ta w okowach torebki majstrowała przy aparacie fotograficznym. Wszystko odbijało się w szybie za jej plecami i jak na slajdach widziałam uroczą sesję na czworakach w towarzystwie panów z pomalowanymi twarzami (zaczęłam się zastanawiać kim ona może być. Pomyślałam też, że gdyby moje miejsce zajmował pan dziekan – pozdrawiam – to potraktowałby to jako inspirację i zaserwował serię takich slajdów na swoim wydziale). W sumie tyle z nierzeczowego gadania na dziś, niedługo pójdę grzecznie spać i pewnie przyśni mi się coś miłego i kolorowego. Tego też wam pragnę życzyć.

 

Advertisements

From → od siebie

2 komentarze
  1. Siergiej permalink

    Boże jak ty się jarasz tym koncertem, jak 16 latka, przywieś se plakaty na ścianę. Spięty na pewno będzie Ci się śnił po nocach…. Lepiej uważaj bo się jeszcze spełni

  2. pingwinek permalink

    a ja moja droga przyjaciółko powiem Ci jedynie tyle, pierdol książeczki, bunt nie czytam tych wypocin :*

    byś napisała, żeby głupcy psy kupowali, by dali im ciepło domowe, to nie, o psychicznych ludziach będziesz mi tu pisać 😐

    tyle z mojej skromnej strony. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: