Skip to content
Tags

tajemniczy ogród

21 sierpnia 2010

Może nie wcale taki tajemniczy, bo miejski. Jestem jednak pewna, że w murach szopy, administracji, kibli i magazynu kryje się kilka mrocznych tajemnic. Niestety nie będzie dane mi ich odkryć, bowiem wczoraj miałam możliwość przebywania w „miejscach dostępnych tylko dla osób upoważnionych” po raz ostatni. Swoje smutki i tęsknoty zatopię w alkoholu, pewnie za tydzień mi przejdzie.

Ciekawe, czy w takim wieku (takim: przed 50) też będę wredna dla młodszych, piękniejszych i zdolniejszych ludzi. Przychodzę sobie rano spokojnie do nielubianego miejsca, podpisuję się na liście i kobieta x paląca papierosa na zewnątrz, akurat w okolicach siódmej, zwraca się do mnie bezosobowo jak do ameby, że mam się nie spóźniać (na moim zegarku 7:03). A że jestem zarozumiała i uważam się za mega inteligentną nie będę udawać, że mnie takie coś nie drażni (przytoczony przykład nie jest jedynym).

Rzeczywiście jestem jeszcze gówniarą i mało wiem o życiu (co za pokora!) i ciężko mi pojąć reguły panujące w „zakładzie pracy”. Nie miałabym problemu ze stosowaniem się do owych zasad (nie chodzi o nic innego, jak punktualność – dodam tylko, że ich zegarek chodzi inaczej, o gaszenie światła i takie tam) gdyby zależało mi bardzo na tej pracy, gdybym się cieszyła ze znalezienia jej widząc w tym palec boży i miałabym podpisaną umowę na cały etat. Tymczasem doświadczyłam po raz kolejny złośliwości losu – ślepota i niesłychane zapędy służbistyczne załogi. Tak naprawdę chodzi mi tylko o to, że spędziłyśmy tam 110 godzin zamiast 60 przez ich widzimisię. Jeśli już mogę sobie tu bezczelnie ponarzekać to drażniła mnie też wszechobecna atmosfera strachu (na przykład przed ławkami, wszyscy bali się na nich siadać) oraz sztywne „dzień dobry” i „do widzenia”. Niczego się nie nauczyłam, parę razy goście zmusili nas do wysiłku intelektualnego polegającego na podaniu nazwy rośliny, którą „ktoś ma w swoim ogrodzie i ciężko ją wyplewić” (Agata pamiętała, że nawłoć, ja – że kanadyjska) albo „co to za drzewo, to z długimi strąkami? Bo chcę mieć takie u siebie” i inne. Jeden wniosek tylko: nigdy przenigdy pracy w cudzym ogrodzie, a już na pewno nie w miejskim.

Wczorajszy wieczór bardzo miły, jednak rozmowy przy drinku były mało konstruktywne. – Nie wiem o czym pisać. O czym w ogóle chciałabyś czytać? O gotowaniu, zakupach, seksie?.. – po chwili zastanowienia mądra odpowiedź na mądre pytanie – Oo… zakupach, seksie i gotowaniu. – Między innymi za to chyba ją lubię, często rozśmiesza mnie w momentach, w których się tego nie spodziewam.

Bardzo chciałabym właśnie w tym momencie pozdrowić Agatę! W pojedynkę nie zapewniłybyśmy sobie trzech tygodni rozmów i śmiechu siedząc na wiadrze w krzakach lawendy. Zakończę jeszcze sentencją z damskiej szatni: co wypieszczone, będzie wsadzone! I życzę miłego dnia.

Advertisements

From → od siebie

One Comment
  1. pingwinek permalink

    kocham CIę :**** moja prześlicznie przemądra koleżanko :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: