Skip to content

a lot of sense

10 czerwca 2010

Upalnie, ale narzekać nie będę bo pamiętam jak całkiem niedawno klęłam na zimę. Toteż ze spokojem dodam, że z dużego kubka stojącego po mojej prawicy paruje obficie gorąca kawa. Dziś zaczęła się sesja więc trzeba pokazowo się polenić.

Dziwne, że ostatnio trafiają mi się książki, które nie zawierają nawet odrobiny czystego optymizmu. W „Domu ciszy” Orhana Pamuka naprawdę ciężko jest znaleźć choć odrobinę prawdziwej radości i beztroski. Najogólniej mówiąc jest to opowieść o starości i młodości, o buncie, nadziejach, przeszkodach. A przede wszystkim o wielkich łapach świata, które trzymają nas mocno cały czas przez co nie potrafimy się wzbić, jeno zadzierać z trudem głowę by zobaczyć kawałek nieba. Najchętniej streściłabym fabułę, ale kryje ona w sobie kilka niespodzianek a nie chcę odbierać wam frajdy z potencjalnego czytania. Powiem tylko, że studium psychologiczne rozciągnięte na wszystkich stronach jest imponujące.

Kilka wątków jednak skomentuję, bo trudno mi się powstrzymać. Wiedza na przykład. Z tematem tym związany jest głównie Selahattin i po części jego żona Fatma. Sprowadzili mnie oni do punktu, w którym zaczęłam się zastanawiać jaki sens ma nauka. Co niesie ze sobą poza suchymi hipotezami, opisami, wnioskami. Cała nauka według naszego myśliciela/naukowca/paranoika (i alkoholika) sprowadza się do doświadczenia. Wielotomowa encyklopedia stała się obsesją, a wizja wyzwolenia narodu tureckiego przez światłość jej stron owładnęła jego umysł do tego stopnia, że w pewnym momencie z poważnej i racjonalnej koncepcji przemieniła się w paplaninę starego wariata. Fatma z kolei, religijna (to hipokryzja do kwadratu, kobieta ma sumienie bez granic, co bardzo mnie przeraziło) w pewien sposób ograniczona (na tyle wierna tradycji i obyczajom, że nawet nie chciała słuchać o wizjach swojego męża uważając je za dzieło szatana, ani nawet walnąć sobie kieliszka raky) przeżyła swoje życie tak, że na starość dręczyły ją wspomnienia i koszmary. Dręczyła ją i torturowała ciemność własnej sypialni, nieprzestawiane od lat przedmioty. On dławiąc się wiedzą zatracił się jako człowiek, ona jej nie poznawszy straciła życie bezsensownie przepuszczając czas przez palce. Selahattin mówił też, że nauka wyklucza całkowicie istnienie jakiegokolwiek sacrum. Miałam dreszcze jak krzyczał kiedy uświadomił sobie czym jest śmierć i że wnioski te pozwolą wreszcie zacząć ludziom naprawdę żyć. A śmierć według niego była bezgraniczną pustką, ciemną przepaścią, nicością, w której tkwi się w bezruchu i bez świadomości.

Możliwe, że właśnie tego typu przemyślenia doprowadziły go do szaleństwa. Pragmatyzm, metodyka nauki, wykluczenie mistycyzmu. Jakby się nad tym głębiej zastanowić trudniej odnaleźć sens odrzucając wszelkie metafizyczne pojęcia jako istotne (a śmialiśmy się wszyscy z naszego Lecha filozofa), przedkładając nad to atomy i cząsteczki, promieniowania czy produktywność pierwotną brutto ekosystemu [tak też można – materia i ruch, biologia, życie i śmierć, śmierć komórki, narządu, organizmu – tyle, że ten sens zdaje się być ubogi i zwyczajnie smutny, dlatego się bronię. Intensywnie się bronię.]

Młodość – czas na bunt. Młodzi bohaterowie powieści to ludzie z różnych środowisk, różnie urodzeni, różnie wychowani. Łączy ich poza wiekiem jeszcze coś: bunt. Oczywiście jest to pojęcie wielowymiarowe wyrażone w poglądach politycznych, marzeniach, czy po prostu w sposobie życia. Jedni są podatni na wzniosłe idee (nie zawsze dobrze interpretowane), które wprowadzają w życie poprzez mniej wzniosłe czyny (chodzi o nacjonalistów, których śmiało można by nazwać bandziorami). Inni zawiedzeni światem i ludźmi  snują marzenia o dalekiej podróży i rozpoczęciu wszystkiego od nowa, a jeszcze inni nie mając pełnej świadomości zatracają się i jarając trawę udają piratów drogowych.

Po raz wtóry Pamuk alarmuje na wielką falę konsumpcjonizmu i jej niszczycielskie działanie. Pokazuje z jaką agresją i determinacją zachód pcha się tam, gdzie niekoniecznie go chcą. Pokazuje konflikty jakie to rodzi w społeczeństwie, jakie stwarza dylematy. Pokazuje malownicze wzgórza pełne sadów, uliczki z drobnymi sklepikami, stragany pełne moreli i czereśni. Pokazuje też tamtejszych ludzi, którym często ciężko się odnaleźć pomiędzy urokliwymi kawiarenkami a plażami pełnymi nagich turystów. Pamuk poprzez te historie uświadamia jak szybko zatraca się tradycja i spokój. I pomimo, iż wątki te opisują sytuację Turcji (a książka została napisana w latach osiemdziesiątych), mają one w sobie pewien uniwersalizm. My urodziliśmy się już w dobie szatana, więc poniekąd jest to abstrakcja.

O miłości pisać dziś nie będę, chociaż sporo na ten temat by się tam znalazło. A pewnie połowa z was nie doczyta nawet końca. Poza tym jeszcze nie ogarniam pewnych spraw, ale jak jakaś złota myśl wpadnie mi do głowy nie omieszkam się nią z wami podzielić. W tej chwili nie stać mnie na nic mądrzejszego w tej kwestii poza: chytej za rzyć ile wlezie, bo jutro nie wiadomo co bedzie.

Reklamy

From → książki

2 Komentarze
  1. Powinnaś jakieś łatwiejsze książki zacząć czytać 😉
    Może cos takiego:

    😛
    Albo film obejrzyj: http://www.filmweb.pl/Masz.Wiadomosc

    Nie powiem czemu akurat takie propozycje wybrałem…
    hahaha 😉

  2. robert permalink

    dobre czytasz 😛 tylko ciężki kaliber 😉

    ja osobiście polecam Ojca Chrzestnego, a potem Rodzinę Borgiów – obie M.Puzo 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: