Skip to content

sen czy jawa?

9 czerwca 2010

O zgrozo, jestem dorosła a znów dałam się nabrać (coś trudniejszego i paradoksalnie dojrzalszego, a mimo wszystko bez ostrych granic). Nie planowałam tego, nie chciałam. Dziwne odczucia przychodzą cyklicznie, jakby hartowały mnie na porządny sztorm. Co ze mną będzie? Jestem tu sama. Sama jedna pośród ludzi bez twarzy, do których mam wstręt. W dymie gęstym od cudzych wydechów przechadzam się i uświadamiam sobie jak bardzo nie chcę tu być. Moje słowa pełne bezpodstawnego gniewu przecinają raz po raz szarą przestrzeń, by rykoszetem powrócić z próbą wzbudzenia we mnie ostatków pokory. Jadowity krzyk opływa gładkie głowy w kolorze ecru bez zarysu ust i oczu po czym skrapla się i wsiąka w brudną ziemię. Nawet ziemia spragniona drwi. Ci ludzie są odporni na wszelkie doznania. Mają gołe dupy. Każdy, bez wyjątku. Dupa nie potrafi wyrażać emocji, wobec czego płaszczyzna porozumienia nie ma racji bytu. To jak jakaś zmyślna pułapka, labirynt bez wytyczonych ścieżek – podróż bez celu. Uszlachetnienie, wzbogacenie, duchowy rozwój, banialuki. Cokolwiek by nie było – falstart, śmierć zanim zaczęło się prawdziwe życie. Już serce zmęczone nie nadąża za myślami. Serce zmęczone maratonem skurczy dławi się owym dymem, wyślizguje powoli z piersi. Tak bardzo nie chcę tu być.

Advertisements

From → psycho za

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: