Skip to content

bezzębny uśmiech groteski

19 Maj 2010

Pojęcie podróżowania do Katowic linią osiemset siedemdziesiąt w moim przypadku można by zastąpić sformułowaniem permanentna irytacja z tendencją skokową bowiem absolutnie zawsze zdarzy się coś co wyprowadzi mnie z równowagi choć na chwilę. Podatność na nerwy jest wypadkową wielu wektorów – świeci słońce czy akurat pada deszcz, spałam trzy godziny czy osiem, zdążyłam dopić kawę czy też zostawiłam połowę wybiegając z domu – te i inne czynniki wywierają określony wpływ, jednakże upieram się przy tym, że trasa  ta ma w sobie coś drażniącego.

I tak dziś na przykład wstałam zadziwiająco wcześnie (czyt. dziesięć minut wcześniej niż zwykle), co pozwoliło mi zrobić wszystko bez nadmiernego pośpiechu. Dzięki temu nie zapomniałam wyjąć kartek spod poduszki, wypiłam kawę do końca oraz zdołałam użyć dobrze rozgrzanej prostownicy.

Pomijam już różne wybryki kierowców komunikacji miejskiej, bo do tego się   w miarę przyzwyczaiłam. W autobusie nie było dużego tłoku. Usiadłam na najbliższym miejscu, obok pana, który zająwszy siedzenie z  brzegu grzecznie przepuścił mnie pod okno. Był bardzo wysoki i barczysty. Miał uroczą czapkę z daszkiem na głowie, a na kolanach leżał plecak. Zaczęłam czytać, a Ziggy Marley śpiewał specjalnie dla mnie o samotności na Hawajach skutecznie umilając mi poranek. Okazało się, że autobusowe podskoki zadziałały usypiająco na pana w dżokejce. Całym swym ciężarem, pogrążony w dziwnie mocnym śnie, napierał na moje ramię. Osiągając po chwili maksymalne w tej pozycji wygięcie (wątpię, że umiał czytać z zamkniętymi oczami – to raz, a dwa – nie wyglądał na takiego, co by go interesowały bioaerozole) ocknął się i powrócił na chwilę do pionu. I znów poleciał na lewą stronę. I tak w kółko, aż do Stawowej. Poprosiłam go niezmiernie grzecznie w myślach, żeby spróbował opanować swoją senność (w takich przypadkach człowiek uświadamia sobie pozytywy nieistnienia telepatii).

Nawet się cieszę, że Śmieszne miłości Milana Kundery gościły przez jakiś czas na moim biurku. Pięć historii, kilkunastu bohaterów, jeden wspólny erotyczny mianownik.  Wątki uczuciowe, obyczajowe, polityczne, momentami wręcz filozoficzne. Chociaż wszelkie podsumowujące mowy i kluczowe zdania wypowiadają tam mężczyźni, to książka przedstawia interesujący obraz kobiet. Nie mogę powiedzieć, że jest to obraz spójny czy specyficznie ukierunkowany, ale na pewno jest jasno podzielony. Za to mężczyźni są podobni, każdy bohater to myśliwy – poligamista,  którego życie (z reguły ułożone – praca, dom, czasem rodzina) kręci się wokół zdobywania samic.

Kobiety jakie wyłaniają się ze Śmiesznych miłości, uogólniając nieco, podzielę na grupy: do pierwszej należą te raczej delikatne, czasem cnotliwe, nieświadome swojej władzy naiwne, proste, kochające, wierne (te są najczęściej „pierwszymi miłościami”); druga grupa to kobiety wykorzystujące świadomie swoje wdzięki, kobiety manipulatorki, uwodzicielki, często niewierne. Należy dodać, że są to wyłącznie kobiety inteligentne. W grupie ostatniej znajdują się przypadki nie pasujące jednoznacznie do powyższych, najczęściej są to kobiety sfrustrowane w swoim wielkim nieszczęściu, nie radzące sobie z czasem, te nie obdarzone przystępną urodą  albo te totalnie głupie, nie mające o niczym pojęcia.

Powyższego podziału nie dokonałam bezcelowo, o czym za chwilę. Najpierw weźmy takiego doktora Havla na przykład – mówią, że doktor Havel jest jak śmierć – bierze wszystko (..ale miły może być i pies, i kanarek, i kaczuszka drepcąca po podwórku. W życiu, drogi przyjacielu, nie chodzi o to, by zdobyć jak największą ilość kobiet, jest to bowiem sukces zbyt powierzchowny. Idzie raczej o to, żeby kultywować własne aspiracje, ponieważ w nich odzwierciedla się miara naszej własnej wartości. Niech pan pamięta, przyjacielu, że dobry rybak wrzuca drobne płotki z powrotem do wody.” umiał się zgrywać, ale lubię go). Legenda za życia, mistrz podrywania (jednak po przekroczeniu określonego wieku żeni się z młodą aktorką, a inne kobiety traktuje jak trening poprawiający samopoczucie). Z kolei rozbudowane teorie Marcina na temat „udanej kontaktacji” śmieszą niezmiernie. Tym bardziej, że przeważnie nie zamieniane są w czyn. Bo Marcin kocha bardzo Irenkę, swoją żonę, dla której jest w stanie czasem poświęcić nawet „udane kontaktacje” by umilić jej wieczór i pograć w bezika. Ta „pogoń absolutna” za najróżniejszymi kobietami to gra oparta na złudzeniach, zwyczajnie zatrzymująca młodość. A! Bezimienny chłopiec, który wybiera się na wakacje z dziewczyną początkowo jest przekonany, że naprawdę ją kocha. Za każdym razem jest pod wrażeniem jej nieśmiałego uśmiechu, chociaż w zasadzie dziwi się dlaczego dziewczyna nadal się go wstydzi. Kiedy ta rozochocona niewinna grą słowną zasmakowała we flircie z własnym chłopakiem, a później w erotyzmie (i całej zabawie jaką to ze sobą niesie) została osądzona o kurewską naturę, znienawidzona, wykorzystana i odepchnięta.

Według Kundery mężczyźni to łowcy. Niektórzy są wszystkożerni, niektórzy polują z ambicji – omijając grupę ostatnią – staranniej dobierając swoje ofiary. Dla jednych polowanie to zabawa, dla innych sprawa honoru. Nie odnajdziemy w tekście ani jednego usprawiedliwienia, bo i po co skoro nikt nie zawinił (no może raz: „Don Juan! To był przecież zdobywca. I to przez duże Z. Wielki Zdobywca. Ale proszę mi powiedzieć, jak być zdobywcą tam, gdzie nikt nie stawia oporu, gdzie wszystko jest możliwe, wszystko dozwolone? Epoka Don Juanów się skończyła. Dzisiejszy potomek Don Juana już nie zdobywa, tylko kolekcjonuje.” – słabe to usprawiedliwienie, Havel raczej uderza do konsekwencji rewolucji seksualnej). Autor nie ocenia takiego stanu rzeczy, przyjmując ową postawę jako coś zupełnie naturalnego.

A kobiety? Przez moment wydawało mi się, że kobiety są przedstawione w negatywnym świetle jako dodatek do męskiego życia. Najtragiczniej chyba wyglądał striptiz Elżbiety. Kobiety samotnej, beznadziejnie zakochanej, niedocenianej i pijanej. Łapanie niewidzialnych ciuchów pijanej Elżbiety, zbieranie z podłogi pijanej Elżbiety.. finalnie: oglądanie nagiego ciała śpiącej, pijanej Elżbiety w dyżurce wypełnionej gazem. Jednak żaden ze znajomych zgromadzonych na alkoholowym sympozjum nie krzyknął – Dość! – w odpowiednim momencie, tylko przeciągali ten rozgrywający się w pokoju lekarskim dramat.

Już sam tytuł kojarzy się z czymś lekkim, wyświechtanym, prostym. Owszem, humor odnajdziemy tam od początku do końca. Jednak groteska momentami przeraża. Obok błyskotliwych wypowiedzi i poważnych konkluzji wszechobecna i silnie eksponowana jest fizjologia – to ona leży u podstaw, determinuje ludzkie zachowania (dla przykładu: pewien pan wspomina noc z ukochaną kobietą, dużo od niego starszą, podczas ich spotkania po latach – zdziwiony zauważył, że kobieta – teraz już po pięćdziesiątce – ma wszystkie zęby i do tego równe. Tamtej nocy, kiedy gryzła go po dłoniach, a on penetrował palcami jej jamę ustną wyczuł, że miała gołą jedną część dziąsła). W świecie Kundery nie ma miejsca na wyidealizowaną miłość, typowy romantyzm. Nie ma liryki, tkliwych uniesień. Nie ma uczciwego i wiernego życia. Pomimo to widać niesamowitą psychologiczną zależność między płciami – kobiety są nieszczęśliwe kiedy nie doceniają ich mężczyźni, a ci z kolei są załamani, kiedy nie radzą sobie z podrywaniem kobiet.

Nie ma wątpliwości, ta odsłona to świetna kreacja budząca wiele emocji (przynajmniej we mnie). Momentami bardzo surowa i jednocześnie (niestety) dobitnie realna – dlatego nie chcę wierzyć, że ludzie są dokładnie tacy sami. Chociaż z drugiej strony działa to trochę jak kubeł zimnej wody. Na otarcie, a raczej zamaskowanie łez.

Reklamy

From → książki

6 Komentarzy
  1. Czyli ten dr Havoc to taki Style, Badboy i Mystery po terminie. Może kiedyś go poczytam.
    Ty Jussi do której grupy należysz?

  2. ja sem mix.. wszystkiego co najlepsze rzecz jasna 😀

  3. ta odrebnosc warunkuje silna zaleznosc, a to z kolei byt kazdego z osobna. bo gdyby nie to…. kazdy mialby strzalke milosci i gonady obojnacze. 😀

    losiu, nie bede cie zmuszac do czytania! 😛

  4. robert permalink

    Widzę, że przedstawiciel męskiej części komentujących czytał „Zasady Gry” obowiązujące chyba od zarania dziejów…

    Mężczyźni i kobiety to dwa różne światy, czasem się zazębiają, ale generalnie to stany równoległe, a nie zbieżne.
    Stąd tyle nieporozumień. I taka pasja w odkrywaniu się nawzajem.

    jak mawiał mój ulubiony Bernard Shaw:

    „W teatrze życia ubawić może się każdy. Z wyjątkiem aktora”

  5. poirytowana permalink

    Spraw łosiu żeby chciało mi się to przeczytać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: