Skip to content

Bravo, facet stuprocentowy.

26 kwietnia 2010

Weszłam do domu późniejszym popołudniem. Podgrzałam obiad. W tv na dolnym pasku: „jeśli masz duża pupę z ogromnie dużym cellulitem zgłoś się pod numer …” Dlatego właśnie tak rzadko oglądam telewizję. Właściwie gdybym nawet miała tak poważny problem z tyłkiem to z pewnością nie mówiłabym o tym publicznie w programie u Ewy Drzyzgi.  W ogóle ostatnio chyba zabrakło jej tematów, bo z tego co widziałam to wybiera ona raczej drogę ośmieszania ludzi, a nie pomocy jako takiej. Co z tego, że na widowni siedzi psycholog (jaki, jak się wypowiada, jak wygląda to też dziwna sprawa), co z tego, że prowadząca z poważną miną zadaje te wszystkie pytania („czy do szkoły też zabierasz swojego pluszowego konika i nauczyciele pozwalają ci chodzić w koronie?”). Tematy są śmieszne, często mam wrażenie, że ludzie tam siedzący to dobrze opłaceni aktorzy – aż tak nienormalni zdają się być. Kobiety powinny z pokorą wcierać balsamy i ograniczać jedzenie boczku, a nie płakać na wizji, bo desperacja już je przerasta.

Chociaż uważam, że dobrze, że powoli odchodzi moda na upodabnianie się do modeli szkieletu ludzkiego. W każdej klasie, czy ogólnie – wśród młodzieży, znajdzie się gotowa pomoc dydaktyczna w postaci wychudzonych osobników, którzy dzień po dniu autotrawią swoje ciało nie mając pełnej świadomości tego, co dzieje się w nich od środka.

W ogóle takie „mody” głupie są. Opiewanie tłuszczu też jest co najmniej dziwaczne, tym bardziej, że jedno jak i drugie jest cholernie niezdrowe. Nie mówię o osobach, które z natury są takie a nie inne, bo ich metabolizm jest tak zaprogramowany, że nie dzieje im się żadna krzywda. Ale wszelkiego rodzaju diety wodne przedłużające się w czasie z trzech dni do trzech miesięcy wyrządzają bardzo poważne szkody. Podobnież nie rozumiem ludzi z poważną nadwagą wpieprzających hamburgery z sosem majonezowym. Po prostu nie wierzę, że są szczęśliwi i dobrze się czują w swoim ciele. Kultura ma to do siebie, że normalność (a może raczej przeciętność, czyli to co mieści się normach matematycznych) jest zwyczajnie nudne. Normy nie wzbudzają tylu emocji co skrajności. Oczywiście patrzę na to wszystko bardzo subiektywnie.

Piszę o tym w zasadzie dlatego (poza tym, że trochę mi się nudzi, a zrezygnowałam z popołudniowego spania), że czasem jak sobie oglądam foldery z H&Mu, kiedy migną mi przed oczyma jakieś plakaty filmowe (szał ciał, czyli „Zmierzch” i boski Pattinson czy jak on tam się zwie), kiedy widzę reklamy Nivei for men, czy plakaty z „Logiem”  – pisma dla prawdziwych mężczyzn, którzy znają się na rzeczy (dżinsy – regular straight czy destroyed?) umieszczonego w ścianie budy przystanku autobusowego, to zaczynam się zastanawiać, czym dzisiaj jest męskość. Czy dziś męskość rośnie proporcjonalnie z ilością włosów pozostających na plastrze z woskiem? Albo może miara to ten niski krok w spodniach, żeby optycznie powiększyć potencjalną ich zawartość? Według niektórych wyrazem męskości jest fantazyjność wzorków wyciętych we włosach na jednej połowie głowy, tudzież kontrastowe połączenia kropeczek, pasków, samolocików, kaset magnetofonowych, gitar,  saksofonów i gwiazdek na kurtce/czapce/bluzie, koniecznie nałożonych warstwowo! Pewnie się zbulwersujecie. Kwestia gustu – rzecz jasna, że o tym nie powinno się dyskutować (czy na pewno?) Nie jest to cios w kolory czy wzory, ale w połączenie i nagromadzenie, bo nie rozumiem czemu to ma służyć. Dziś tak wygląda męskość. Moja młodsza siostra nieraz przychodzi do domu i śmiejąc się mówi, że dzisiaj łamie się stereotypy i nawet ona nie ma tylu różowych koszulek ile „kolesie ze sportowej”.

Jestem chyba jeszcze starej daty, jeszcze mnie nie wciągnęło do reszty. Tęsknię za dojrzałym wizerunkiem mężczyzny. Na przykład kreacje Żebrowskiego w Wiedźminie, czy Deepa w Piratach z Karaibów podobają mi się o wiele bardziej niż  Zakościelny w Tylko mnie kochaj, albo Ciachorowski w Majce (hahahaha, nie mogłam się powstrzymać, ale to totalna porażka). Rozumiecie choć trochę, o co mi chodzi? Nie chcę w przyszłości z mężczyzną wymieniać się doświadczeniami na temat prostownic do włosów czy odżywek do paznokci. Nie aż tak! Nie chcę w mężczyźnie widzieć koleżanki. Od typowego plotkowania, zakupów i komedii romantycznych są przyjaciółki. Nie koledzy. Przynajmniej w moim odczuciu. Za mało męskości dziś. Stanowczo za mało.

Reklamy

From → od siebie

4 Komentarze
  1. pingwinek permalink

    hahahhaha, Ty masz ała.

    e tam, Zakościelny w tylko mnie kochaj był ekstrusi :DDDDDD

  2. do dupy, wreszcie jakiś głos rozsądku na tej różowej planecie.

  3. asddsa permalink

    Deepa w piratach z karaibów? Zwykły pajac…

  4. Uwielbiam Cię za ten tekst i spostrzeżenia:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: